Przesłanie Marshua Kawkaz Zespół Daimoakh Kontakt

3. Duisi-Kakliani-Amfiteatr-Baltagori-Dżokoło-Duisi, (czas trwania około 5 godzin)

Trasę zaczynamy w centrum Dusi, idziemy główną ulicą, w kierunku wsi Dżokoło. Po drodze mijamy sklepy, szkołę, klub – dom kultury. W Domu Kultury znajduje się biuro UNHCR, oraz filia gruzińskiego Ministerstwa ds. Uchodźców i Zasiedlenia, gdzie możemy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na temat uchodźców czeczeńskich i kistyńskich. W chwili obecnej pozostało ich już niewiele w wąwozie Pankisi, mimo to sytuacja uchodźców jest trudna. UNHCR i inne pozarządowe organizacje humanitarne prowadzą kilka programów pomocy dla nich. W ramach jednego z nich uchodźcy prowadzą warsztaty rzemieślnicze. W Domu Kultury można kupić ich wyroby, np. biżuterię, wyroby z filcu – torebki, portfele, czapki i ubrania.
Po wyjściu z Domu Kultury idziemy dalej w kierunku Dżokoło, po paru metrach mijamy po lewej stronie tzw. Nowy meczet z czerwonej cegły. Zbudowali go głównie uchodźcy czeczeńscy w 2001 r., zwolennicy islamu niesufickiego, często nazywani fundamentalistami, w tej chwili po wyjeździe uchodźców uczęszcza do niego część młodych mieszkańców.

Za meczetem mijamy mini stację benzynową i dochodzimy do cmentarza kistyńskiego. Skręcamy z głównej drogi w lewo, lekko pod górę. Mijamy cmentarz, leżący na łagodnym zboczu nad Duisi. Warto zajrzeć na ten cmentarz. Znajduje się na nim wiele ciekawych nagrobków, pochodzących z różnych okresów historii. Najstarsze są wykonane z kamienia w którym wyryte są napisy po arabsku. Ciekawie prezentują się nagrobki z czasów Gruzji sowieckiej, wykonane w stylu charakterystycznym dla całej Gruzji: marmurowe płyty z przedstawieniem zmarłego (ze zdjęcia) często w naturalnym rozmiarze, uchwyconym w momencie życia związanym z zawodem bądź pasją zmarłego. Napisy są po gruzińsku, często dodana jest szachada po arabsku. Najnowsze nagrobki są już skromniejsze, bez zdjęć zmarłego, z napisami po gruzińsku i obowiązkowo szachadą po arabsku. Na cmentarzu znajduje się również kilka nowych nagrobków z napisami w cyrylicy lub po arabsku, przy których powiewają wysokie, zielone flagi, oznaczające bohaterską śmierć w walce, tzw. szachidów.

Po wyjściu z cmentarza skręcamy w lewo w stronę gór, idziemy drogą w stronę wsi Dedisperuli (inaczej Kakliani). Po kilku metrach dochodzimy do amfiteatru, leżącego po naszej prawej stronie. Amfiteatr został zbudowany w czynie społecznym przez mieszkańców wąwozu Pankisi latach 1985-1986 r. Na terenie amfiteatru znajduje się okrągły obelisk upamiętniający lokalnych mieszkańców wąwozu, którzy zginęli jako żołnierze armii czerwonej w czasie II wojnie światowej. Na obelisku każda wieś ma swoją tablicę, gdzie wymienione są imiona i nazwiska poległych mieszkańców – Kistów, Pszawów i Osetyjczyków.

W 1998 r. (1999) amfiteatr gościł prezydenta Iczkerii Asłana Maschadowa, który przyjechał do Gruzji na oficjalne zaproszenie ówczesnego prezydenta Gruzji – Edwarda Szewardnadze.
Z amfiteatru porośniętego trawą, drzewami i malwami kaukaskimi rozciąga się rozległy widok na część wąwozu Pankisi - Dusi i Dżokoło.
Z amfiteatru wracamy do głównej drogi pod górę i po kilkunastu metrach dochodzimy do wsi Pszawów - Dedisperuli inaczej Kakliani. We wsi większość mieszkańców żyje ubogo i skromnie, głównie z tego co daje im natura. W Kakliani kupuje się najlepsze orzechy i grzyby w całym Pankisi, nie bez powodu druga nazwa wsi Kakliani oznacza po gruzińsku orzechy.

Przez wieś Kakliani nasza droga wiedzie dalej grzbietami w górę, skręcamy za źródełkiem we wsi i idziemy stromo pod górę w kierunku północnym. Po kilkudziesięciu metrach dochodzimy do pozostałości wieży i twierdzy z czasów księstwa Torgwa Pankeli (XII-XIII w.). Następnie trzeba od tego miejsca zejść w dół około 200-300 metrów, najlepiej korytarzem wyschniętego strumienia i dochodzimy do miejsca o nazwie Baltagori, prawdopodobnie zbudowanego przez czeczeńskich przodków Kistów, którzy osiedli się w tym miejscu na początku swojego pobytu w Gruzji – koniec XVIII w.

Jest to wieża i kolejny punkt sygnalizacyjny, jakimi jest usiany cały wąwóz Pankisi. Wieża Baltagori zachowała się w doskonałym stanie. Kamienie są ułożone bardzo ściśle i systematycznie.

Wejść do niej można było tylko po spuszczanej z środka drabinie. Prawdopodobnie została zbudowana na wzór słynnych wież czeczeńskich. Jeszcze do niedawna w każdej kotlinie, po drugiej stronie gór znajdowało się po kilkanaście takich wież.

Przy dobrej pogodzie, Baltagori jest doskonałym miejscem widokowym na szczyty Wysokiego Kaukazu: od lewej widoczna jest przełęcz Batana, następnie szczyt Spiroza i po prawej stronie Nakerała.

Z Baltagori schodzimy w dół, po 200 metrach dochodzimy do gaju starych drzew, gdzie znajduje się mały kościół gruziński (XII-XIII w.), na zboczu należącym już do wsi Dżokoło. Na początku lat 2000-tych wahabici wysadzili część kościoła.

Obecnie pozostały ruiny, a wśród nich główna nawa z ołtarzem. Jeszcze do niedawna (5-10) lat temu Kistowie razem z innymi góralami gruzińskimi (Pszawami) świętowali w tym miejscu chrześcijańską Wielkanoc.

Modlili się, składali ofiarę z baranów, zapalali świeczki. Malowali na czerwono jajka i zanosili je na cmentarz.
Na wprost od tego kościoła znajduje się pole kukurydzy, a za nim ruiny drugiego kościoła gruzińskiego, porośnięte starymi dębami i olchami. Wzdłuż drzew można dostrzec ułożone kamienie. Na nich rozsiadały się całe rodziny kistyńskie i pszawskie, rozkładały świąteczne potrawy i wznosiły toasty za święto i zmartwychwstanie Chrystusa.

Dziś świętują Wielkanoc w ty miejscu głównie Pszawowie.
Po wyjściu z drugiej świątyni kierując się w stronę wsi Dżokoło, dochodzimy do jednego z dopływów Alazani i wychodzimy na główną drogę prowadzącą z Dżokoło do Dusi.



do góry