Na sam koniec proponujemy trasę samochodową do sąsiadującej z Pankisi Tuszetii.
Trasa prowadzi do wsi Omalo położonej u stóp grzbietu Tuszetskiego, przez który przebiega granica Gruzji i Czeczenii. Szlak do Omalo jest niezwykle malowniczy, śmiało prowadzi górskim wąwozem, a następnie wspina się ponad granicę lasu na prawie trzytysięczną przełęcz.
Droga z Pszaweli do Omalo liczy 72 kilometry i na mapie samochodowej oznaczona jest jako jedna z ważniejszych dróg w Gruzji (żółty kolor). Musimy jednak liczyć się z tym, że dystans ten pokonamy w ciągu około 4 godzin. Mogą tędy jechać doświadczeni kierowcy posiadający spore umiejętności i niewrażliwi na ekspozycję. Musimy także wybrać się w drogę odpowiednim samochodem – koniecznie autem o wysokim zawieszeniu, wyposażonym w napęd na dwie osie, a przed rozpoczęciem podróży napełnijmy bak do pełna lub zabierzmy ze sobą kanistry z benzyną. Pamiętajmy także, że trasa przejezdna jest tylko od maja do września. Rozsądnym wariantem wydaje się zaplanowanie noclegu w hotelu w Omalo.
Z Pszaweli wyjeżdżamy w kierunku północnym. Po kilku kilometrach mijamy wieś Leczhuri. Po lewej stronie pozostawiamy góry porośnięte lasem widoczne z Duisi (Torgwa Pankeli). Szosa staje się coraz gorsza.
Asfalt powoli zamienia się w kamienną drogę, musimy jechać coraz wolniej, aż w końcu wciskamy się w wąwóz, gdzie od strony kierownicy przytulamy się do stromych skał, a z drugiej strony możemy podziwiać dolinę rzeki Stori.
Emocjonującą przejażdżkę urozmaicają nam liczne i strome zakręty, wodospady, a przez jeden z nich musimy nawet przejechać samochodem.
Na przestrzeni kilku kilometrów lepiej nie wymijać żadnego pojazdu (zresztą i tak spotkamy ich niewiele...). Droga stromymi serpentynami wije się coraz wyżej. Przejeżdżamy przez skromny most nad Stori i powoli wznosimy się nad granicę lasu. Naszym oczom ukazują się łyse wierzchołki trzytysięcznych gór.

Dalsza droga jest dobrze widoczna – wskazują je liczne zakosy śmiało prowadzone zboczami górskimi. Po kilku kilometrach znajduje się wygodne miejsce, w którym możemy przy źródełku zrobić postój.
Zwykle zatrzymują się w tym miejscu samochody miejscowych, którzy wymieniają się uwagami, palą papierosy, a jeżeli decydują się pozostać w samochodzie to z pewnością pozdrowią nas klaksonem. Po kilkudziesięciu minutach od tego miejsca dojeżdżamy do głównej przełęczy.
Jest to mniej więcej połowa drogi do Omalo. Widok z tego miejsca zapiera dech w piersiach. Rozciąga się stąd przepiękna panorama grzbietu tuszetskiego, z najwyższymi czterotysięcznikami (szczyty Komito 4261 m, Diklo 4285 m), przez które przebiega granica z Czeczenią. Powietrze znacznie się ochładza, ale nic dziwnego kiedy w zasięgu naszego wzroku są już lodowce. Po prawej stronie od przełęczy stoi krzyż, przy nim liczne kamienie i świeczki – ofiary i intencje wiernych. Następnie droga stromymi serpentynami opada w dół prowadząc nas prosto do Omalo, w którym największą atrakcją obok pięknego położenia, są stare kamienne wieże – uważane za jedne z najważniejszych symboli kaukaskiej tradycji.