W Czhatana mieszkają dwie rodziny kistyńskie z Omalo. Przebywają w tym miejscu od maja do końca września. Mieszkańcy zajmują się hodowlą bydła. Ponieważ zatrzymujemy się tu na nocleg, warto bliżej przyjrzeć się budynkom, w którym spędzimy noc. Są to kamienne szałasy, każdy składa się z jedno-komorowej części mieszkalnej oraz rodzaju ganka.
Wszystkie szałasy są rzeczywiście stare, jest w nich mnóstwo dawnych narzędzi i sprzętów. Głównym meblem w szałasach są drewniane szerokie ławy, służące do spania. Na zewnątrz, na ganku przygotowuje się posiłki na otwartym ogniu.
Bezpośrednio o ścianę szałasu opiera się szczapy drewna, na których stawia się garnek lub imbryk z herbatą z górskich ziół lub kawą. Nad paleniskiem wiszą plecione półki, na których wędzą się sery.
Przebywając w Czhatana możemy udać się na krótkie wycieczki po najbliższej okolicy. Tuż nad osadą znajdują się dwa niewielkie cmentarze – gruziński i kistyński. Z kolei tuż przed samym Czhatana, w lewo odchodzi ścieżka, która prowadzi do strumienia, z którego piją wodę kozły górskie. Możemy także wejść na grań, aby podziwiać jeziora Didgora. Nad osadą znajduje się także stara cerkiew, w której niektórzy mieszkańcy Omalo obchodzą pasterskie święto Peris Cwaleba (19 sierpnia). Jest to chrześcijańskie święto, obchodzone także przez muzułmańskich Kistów. Kiedy zbliża się jesień, żółkną trawy i liście drzew, mieszkańcy wsi wychodzą na pastwiska, gdzie wspólnie ucztują, dziękując na dobry rok.
W Czhatana możemy także usłyszeć legendy o miejscach znajdujących się w pobliżu. Nad osadą znajduje się pieczara, w której było słychać szum morza. Ludzie mówili, że z jaskini prowadził tunel łączący Czhatanę z morzem. Pasterze w pobliżu tego miejsca specjalnie głośno krzyczeli, żeby zwierzęta nie podchodziły do tej groty. Było to znane miejsce wśród pasterzy i dopiero niedawno, jaskinia ta została zasypana przez lawinę. W innym miejscu znajduje się jezioro Sakwawizgori, z którego baran próbował napić się wody. Pasterze starali się zatrzymać zwierzę, ale wraz z nim wpadli do wody i utonęli. Podobno znaleziono ich martwych w Morzu Czarnym. Według innych opowieści, w miejscowych „tunelach” chowali się partyzanci czeczeńscy, którzy ukrywali się w dolinie przed żołnierzami rosyjskimi.