Przesłanie Marshua Kawkaz Zespół Daimoakh Kontakt

Trasa 13

13. Omalo (Pankisi) – Horadżo

We advise it as a part of:

13. Trasa Omalo – Horadżo – Czhatana – Nakerała – Omalo (czas trwania 3-4 dni)

Bardzo ładna, zróżnicowana krajobrazowo, trasa prowadząca w najwyższe partie gór zamykających Wąwóz Pankisi. W czasie wędrówki będziemy nocowali w szałasach pasterskich, poznamy także potrawy charakterystyczne dla miejscowej kuchni. Istnieje możliwość wynajęcia koni na całą trasę.

Celem naszej wędrówki jest przełęcz Nakerała, znajdująca się w głównej grani widocznej z Duisi, największej wsi Wąwozu Pankisi. Szlak zaczyna się w miejscowości Omalo, zamieszkałej przez Kistów, gruzińskich Czeczenów. Warty polecenia jest spacer po wsi przed zachodem słońca, kiedy mieszkańcy siedzą przed domami na ławeczkach, gawędzą, żartują, komentują wydarzenia minionego dnia i z pewnością zwrócą uwagę na przybyszy z plecakami. Omalo jest przykładem architektury charakterystycznej dla wsi kistyńskich. Po obu stronach drogi znajdują się domy, nierzadko zdobione snycerką, otoczone bujnymi ogrodami. Przed wielu domami znajdują się małe źródełka, gdzie zawsze możemy ugasić pragnienie. W centralnej części wsi stoi niewielki wiejski meczet, z nieco niezdarnym, przysadzistym, ale za to malowniczym minaretem.
My powoli opuszczamy wieś. Udajemy się w kierunku północnym i jedziemy konno wzdłuż głównej rzeki Alazani. Na drugim brzegu widać wygodną szeroką drogę, nie przekraczamy jednak Alazani tylko wędrujemy wzdłuż niej lewym brzegiem. Dokoła znajdują się wzgórza porośnięte lasem.

Po pewnym czasie po prawej stronie znajduje się Obolabonesz. Jak utrzymują mieszkańcy doliny, 200 lat temu była tutaj wieś, w której mieszkali przybyli z Czeczenii przodkowie Kistów. Współczesne Obolabonesz to porośnięta rzadkim lasem polana. Widoczny jest kamienny, niewysoki murek, długości kilkunastu metrów. Możemy usłyszeć, że są to pozostałości dawnej kistyńskiej zagrody. Kiedy jednak przejdziemy na drugą stronę muru i wykarczujemy gęste chwasty, okaże się że jest to ogrodzenie cmentarne. Cmentarz jest bardzo zniszczony, znajduje się na nim tylko kilka kamiennych płyt. Spośród nagrobków wyróżnia się jeden pomnik, przypominający współczesne mogiły. Możemy zidentyfikować, że jest w tym miejscu pochowany niejaki Abdullah i żył w latach 1924-1950. Reszta grobów to charakterystyczne kamienne płyty, na jednej z nich zachował się muzułmański półksiężyc z gwiazdą oraz napis w języku arabskim.

Z Obolabonesz ruszamy ścieżką prowadzącą orograficznie lewym brzegiem Alazani (kierunek północny). Szlak wiedzie lasem, kilkakrotnie przekracza strumienie wpadające do rzeki. W niektórych miejscach ścieżka staje się skalista i stroma (w przypadku jazdy konnej trzeba nawet zsiąść z koni). Z czasem jednak staje się wygodniejsza i opada niżej do Alazani. Po drugiej stronie rzeki widać szeroką, wygodną drogę (którą możemy do tego miejsca przyjechać z Duisi). Jeżdżą nią głównie ciężarówki zwożące kamienie z gór. Naszym oczom ukazuje się trochę industrialny krajobraz charakterystyczny dla kamieniołomów – widać rury, słupy wysokiego napięcia, blaszany budynek.

Nasza ścieżka bardzo zbliżyła się do Alazani. (w tym miejscu można również rozpocząć wędrówkę dojeżdżając samochodem z Duisi na drugi brzeg Alazani i przechodząc rzekę konno). Jest to charakterystyczne miejsce, w którym skręcamy w prawo (idąc od Omalo). Idziemy teraz wzdłuż innej mniejszej rzeki. Wygodna droga prowadzi przez nas las, co jakiś czas roztaczają się coraz ładniejsze widoki porośniętych lasem gór.

Widać, że powoli odchodzimy od siedzib ludzkich. Idziemy tą drogą około 1 godz. W widocznym miejscu, wraz z naszą ścieżką przekraczamy strumień.

W pobliżu tego miejsca znajduje się źródło lecznicze – woda mineralna o silnym stężeniu siarki (charakterystyczny zapach) – podobno pomaga na choroby płuc i na dolegliwości żołądka. Do źródełka prowadzi ścieżka w lewo. My jedziemy dalej naszą drogą, która powoli przekształca się w górską ścieżkę. Miejscami staje się kręta i stroma. Przekraczamy liczne strumienie – jadąc konno musimy bardzo uważać. Po około 1,5 godz. od przeprawy dojeżdżamy do malowniczej osady Horadżo (od rzeki Alazani ok. 2.45 godz.). Wjeżdżając do niej (dotyczy to wszystkich miejsc zamieszkanych w górach) musimy uważać na groźne psy.

Horadżo to stara 200-letnia osada kistyńska. Obecnie mieszka tu tylko jedna rodzina pasterska, jak mówi gospodarz – jest przedstawicielem piątego pokolenia Kistów w tym miejscu. Przysiółek przypomina dobrze zachowany skansen. Znajduje się tutaj siedem kamiennych domów, których ściany ułożone są z kamiennych płyt (wchodząc do środka burzymy spokój nietoperzy...).

Najważniejszy piętrowy dom jest zamieszkany. Na piętro, do części mieszkalnej prowadzą niecodzienne schody – jest to rodzaj kamiennej piramidy, po której wspinamy się na drewnianą, zacienioną altanę.

Wszystkie sprzęty w domu mają wartość muzealną i aż nie chce się wierzyć, że nie są to eksponaty, ale przedmioty codziennego użytku.

Opisane gospodarstwo położone jest po lewej stronie od ścieżki. Po prawej natomiast znajduje się cmentarz, a na nim kilka kamiennych płyt ustawionych pionowo w ziemi. Trzy groby są zbudowane z kamienia, a w jednym z nich wydrążono otwór, w którym podobno można było postawić zmarłemu świeczkę.



do góry