Przesłanie Marshua Kawkaz Zespół Daimoakh Kontakt

Dzikr - modlitwa o pokój

Wszystkie już są. Czekają na nas. „Hadżistki” siedzą w kręgu. Wśród nich, majestatycznie spoczywa na poduszkach Alcani – mistrzyni "hadżistek" w Duisi. Po dwukrotnej pielgrzymce do Mekki przywdziała zieloną suknię i białą chustę. W dolinie uważana jest za osobę świętą. Alcani daje znak. Cichną wszystkie rozmowy i narzekania staruszek. „Hadżistki" zaczynają modlitwę – dzikr! Wyśpiewują modlitwy po arabsku i kistyńsku. Wymieniają wszystkie imiona Boga. Powtarzają je rytmicznie, zaczynają klaskać w ręce, uderzać miarowo w ziemię i kołysać się. W modlitwę do Boga, wplatają modlitwy o pokój w Pankisi, o życie wieczne dla swoich zmarłych, proszą też o zdrowie dla rodzin i pomyślność dla gościa przysłuchującego się dzikrowi. Dalej śpiewają o losach Czeczenów walczących o wolność Czeczenii w XIX w., o Czeczenach zesłanych na Syberię i tych ginących obecnie na wojnie... Kiedy emocje sięgają szczytu, wstają i odsuwają poduszki. Zaczynają bieg po kręgu, najpierw powoli, majestatycznie, potem coraz szybciej, rytmiczniej. Znów wzywają Boga jego niezliczonymi imionami. Klaszczą w ręce i uderzają nogami o ziemię. W końcu te, ponad 70-letnie staruszki, jeszcze przed chwilą ledwo człapiące, pędzą po kręgu, coraz bardziej uniesione, jakby wzbijały się ponad ziemią. Na znak Alcani zmieniają kierunek biegu, wpadają w trans, niewolniczo posłuszne rytmowi nieustannie powtarzanej modlitwy. W końcu Alcani stopniowo spowalnia tempo biegu. Zziajane, mokre i lekkie jak piórka, z biegu przechodzą do majestatycznego kroku. W końcu stają już jakby wyciszone. Alcani błogosławi wszystkich. Na potwierdzenie rozlega się zewsząd: „amin, amin, amin”.Wszystkie dziękują za obecność i wspólną modlitwę. Nam też.

Patrycja Prześlakiewicz

Fot. Waldemar Ławecki



do góry